środa, 11 czerwca 2014

Rozdział 3

Byłam całkiem nieźle zaskoczona, ponieważ zamiast horroru został wybrany film komediowy o który tak bardzo prosiłam. Dziewczyny uparte były na horror, jednak chłopcy stanęli po mojej stronie mówiąc, że na horror pójdą innym razem. Wyszliśmy z kina w dobrych humorach, jednak dziewczyny były trochę nadąsane. Staliśmy przed kinem rozmawiając. Ja rozglądałam się na wszystkie strony by znaleźć jakieś miejsce do siedzenia, jednak nigdzie takiego nie mogłam znaleźć. - Em... Yv, my lecimy na chwilę do Jade po jedną rzecz, zaraz wrócimy. - Powiedziała Ashley i nim ktokolwiek się odezwał one biegły w kierunku domu Jade.
- Okej... Więc zostaliśmy tylko my. - Zaczęłam uśmiechając się do chłopców którzy przyglądali mi się uważnie. - Nie patrzcie się tak na mnie, czuję się nieswojo...- Odparłam robiąc dziwną minę.
- Wybacz... - Powiedział Harry i uśmiechnął się do mnie a ja odwzajemniłam uśmiech. - Zdecydowanie musimy się lepiej poznać, Yv. - Powiedział puszczając do mnie oczko i uśmiechając się szeroko.
- Jasne, że tak. Rozmawiałam już ze wszystkimi tylko nie z tobą. - Odparłam spoglądając na niego. Kątem oka widziałam rozgniewaną twarz Setha. Postanowiłam zapytać się go czemu się zdenerwował.
- Coś się stało Seth? - Zainteresowałam się patrząc na niego z zatroskaną miną.
- Nie, wszystko w porządku, Yv. Może... Może przejdziemy się? We dwoje? - Zaproponował.
Cholera. Wiedziałam, że poruszy ten temat. 
Nie mogłam się zgodzić. Nie wiedział, że ja wiem o jego planie i uczuciach do mnie. Musiałam szybko coś wymyślić.
- Seth, tak mi przykro, ale muszę odmówić. Wiesz, znam Cię od dziecka a chciałabym lepiej poznać Harry'ego, sam wiesz, jest nowy i wiesz... Staram się zacieśniać więzy znajomości z każdym. - Uśmiechnęłam się nieśmiało do niego. Zerknęłam na Harry'ego który szeroko się uśmiechał.
- Em... Jasne, innym razem. Do zobaczenia, Yv... - Powiedział smutnym głosem. Podszedł do mnie i przytulił mnie mocno na pożegnanie.
- Siema, stary. - Powiedział do Harry'ego z rozgniewaną miną. Podali sobie dłonie i zostałam sama z Harrym.
Co teraz mam robić? O czym z nim rozmawiać? Muszę coś wymyślić.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

W duchu cieszyłem się, że nie poszła z nim na tą jego niby randkę. Na mojej twarzy gościł szeroki uśmiech. Musiałem ją lepiej poznać. Nie było innego wyjścia.
- Więc, Yv... Przyjeżdżasz tutaj co roku? - Zacząłem spoglądając na nią i ruszyłem powolnym krokiem w stronę swojego auta. Podszedłem do drzwi od strony pasażera i otworzyłem je by dziewczyna mogła wsiąść. Gdy upewniłem się, że siedzi wygodnie, zamknąłem za nią drzwi i sam poszedłem od strony kierowcy i usiadłem za kierownicą.
- Nie tylko w wakacje. Kiedy mam wolny jakiś weekend czy ferie, to wpadam. - Odpowiedziała spoglądając na mnie. W pewnym momencie nasze oczy się spotkały. Miała przepiękne niebieskie oczy. Nie chciałem spowodować wypadku, więc skupiłem się na drodze.
- A ty? Nigdy wcześniej Cię tu nie widziałam. - Dodała wyglądając przez okno.
- Ja? Em... Byłem tu zawsze, po prostu miałem innych znajomych i bywałem w innych miejscach niż ostatnio. - Odpowiedziałem zerkając na nią kątem oka. Zauważyłem, że bawi się swoimi paznokciami, które były bardzo zadbane.
- Rozumiem... - Powiedziała cicho uśmiechając się delikatnie. - Gdzie jedziemy? - Zapytała spoglądając na mnie zaciekawiona. Sam nie wiedziałem dokąd jadę. Chciałem ją zabrać w jakieś spokojne miejsce, ale tutaj nie było żadnych ciekawych rzeczy do roboty. Nie było ani plaży, ani wesołego miasteczka. Nic. Czasami to mnie wkurzało najbardziej w tym nudnym miasteczku.
- Zobaczysz. - Odpowiedziałem jej uśmiechając się szeroko. Jej oczy rozszerzyły się a jej twarz przybrała niepewną minę. - Spokojnie, nie wywiozę Cię do lasu i nie zakopię. - Dodałem śmiejąc się. Jechałem prosto przed siebie, nie wiedząc dokładnie gdzie. W pewnym momencie przez myśl przeszło mi jedno fajne miejsce.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

- Mam taką nadzieję, Harry. - Powiedziałam uśmiechając się delikatnie nie przestając patrzeć na niego. Miał prześliczne dołeczki w policzkach jak się uśmiechał. Coś mnie w nim pociągało ale nie wiem dokładnie co.
Jechaliśmy w ciszy gdy nagle chłopak zatrzymał się niedaleko jakiejś restauracji.
- Za pewne jesteś głodna. - Powiedział uśmiechając się do mnie. Jego piękne zielone oczy wpatrywały się we mnie jakby przeszywał mnie na wylot.
- Troszeczkę... - Odpowiedziałam, a on przyglądał mi się delikatnie oblizując swoje wargi.
Przeraża mnie ten koleś. Serio...
Może jednak coś z nim jest nie tak? Może powinnam się jak najszybciej ulotnić? Cholera, nie wiem co robić. A jak serio jest taki za jakiego go uważają? W co ja się wpakowałam? Patrzyłam jak Harry wychodzi z samochodu i dopiero teraz zauważyłam, że zaparkował auto w nieoświetlonej uliczce. A jak chce mnie zabić? Muszę uciec. Serio. Nie byłam przygotowana na to, żeby być z nim sama. Nie znam go za dobrze. Gdy podszedł do moich drzwi i je otworzył, miałam ochotę wyskoczyć i spieprzyć jak najdalej.
- W takim razie, chodźmy. - Powiedział wyciągając do mnie rękę i chcąc pomóc mi wysiąść z auta. Zawahałam się, ale złapałam jego dłoń i wysiadłam z samochodu.
- Um... Sznurówka mi się rozwiązała, idź, a ja Cię dogonię. - Zaczęłam i spojrzałam na chłopaka pochylając się by zawiązać buta.
-Yv... Twoje buty są wsuwane... Nie masz w nich sznurówek... - Zauważył spoglądając na mnie z dziwną miną.
Kurwa... Przejrzał mnie...
Wstałam i uśmiechnęłam się do niego po czym jak najszybciej zaczęłam uciekać w jakimś nieznanym mi kierunku między ciemnymi uliczkami.
- Yv! - Usłyszałam za sobą jego wołanie. Odwróciłam się by zobaczyć że chłopak za mną biegnie. Matko, jak mnie dopadnie to mnie zabije. Skręciłam w lewo biegnąc szybciej gdy nagle zatrzymałam się przed wielkim ogrodzeniem.
- Yvonne! Zaczekaj! Co się stało? - Wołał Harry, ale go nie słuchałam. Zaraz obok ogrodzenia stał wielki kontener na śmieci który na całe szczęście był zamknięty. Próbowałam się wspiąć na niego, jednak zahaczyłam nogą o coś wystającego i rozcięłam skórę nogi z której powoli zaczęła się sączyć krew. Piekło cholernie. Chciałam się wdrapać na ogrodzenie, jednak noga za bardzo bolała.
- Yv! Co ty do kurwy wyprawiasz? - Zapytał rozwścieczony Harry. Podbiegł do mnie i natychmiast mnie ściągnął z kontenera.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nie wiedziałem co się stało, że Yv zaczęła przede mną uciekać. Wystraszyła się czegoś? Podbiegłem za nią. Nie miałem innego wyboru. Miałem pozwolić żeby ktoś inny ją dopadł? Jakiś frajer który będzie pijany i będzie chciał ją skrzywdzić?
- Yv! - Krzyknąłem, jednak ona tylko się odwróciła spoglądając na mnie i biegła szybciej. Skręciłem w jakąś ciemną uliczkę zaraz za nią.
- Yvonne! Zaczekaj! Co się stało? - Nie miałem pojęcia o co jej chodzi. Dlaczego nagle tak szybko zmieniła stosunek do mnie?
- Yv! Co ty do kurwy wyprawiasz? - Zawołałem gdy zobaczyłem jak dziewczyna wspina się na wielki kontener i próbuje wdrapać się na ogrodzenie. Byłem w szoku przez to co widziałem. Podbiegłem do niej szybko ściągając ją z tego kontenera.
- Co się stało? Możesz mi odpowiedzieć? - Złapałem ją za ramiona i spojrzałem jej głęboko w oczy. Ona jednak była wystraszona, jakbym miał jej coś zrobić.
- Jade i Caroline mówiły że jesteś cholernie niebezpieczny! Puść mnie bo oberwiesz! - Powiedziała a mnie zamurowało po tym co powiedziała.
- Słuchaj się ich, a daleko zajdziesz. - Odparłem a na mojej twarzy zaczęła malować się złość. - Słuchaj, Yv, nie jestem niebezpieczny, nie masz czego się mnie bać. - Dodałem uśmiechając się delikatnie do niej. Dziewczyna próbowała się jeszcze trochę szarpać, ale w końcu po chwili przestała, kiedy zdała sobie sprawę, że ze mną nie wygra. Bolało mnie to, że tak sobie o mnie pomyślała. To, że przez Setha miałem trochę problemów i czasami miałem problemy z emocjami, to nie znaczy że zrobiłbym krzywdę dziewczynie. Tym bardziej jej. Nie mógłbym jej skrzywdzić.
- Zawieziesz mnie do szpitala? - Zapytała a do jej oczu napłynęły łzy. Nie wiedziałem dlaczego chciała tam pojechać, lecz po chwili wskazała na swoją nogę. Była rozcięta, a z rany sączyła się krew.
- Boże święty, kobieto, chodź. Zanieść Cię? - Mruknąłem uśmiechając się delikatnie.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Może trochę przesadziłam? Wiem, nie powinnam tak zareagować. Zachowałam się jak suka. Byłam po prostu przerażona. Ale z drugiej strony chłopak miał rację. Jade i Caroline to cholerne plotkary i na dodatek kłamczuchy. Koloryzowały wszystko. Musiałam mu zaufać. Nie chciałam takiego początku znajomości.
- Dam sobie radę. - Odpowiedziałam i ruszyłam powoli kuśtykając w stronę jego daleko zaparkowanego auta. Szliśmy w ślimaczym tempie gdy chłopak nagle westchnął i złapał mnie jedną ręką pod uda a drugą oparł o moje plecy i ruszył szybkim krokiem w stronę samochodu. Oparłam dłonie o jego ramiona. Pachniał tak cudownie.Oparłam swoją głowę o jego a jego loki zaczęły łaskotać mnie po twarzy.
- Przepraszam... - Powiedziałam po chwili robiąc smutną minę. - Nie powinnam tak zareagować, ale po prostu przestraszyłam się, że chcesz mnie gdzieś wywieść i zabić. - Dodałam spoglądając na jego twarz. Odwrócił głowę w moją stronę, a nasze czoła teraz praktycznie się stykały.
- Wybaczam Ci. Tylko nie rób tego więcej następnym razem... - Powiedział robiąc groźną minę. Jego oczy przybrały trochę ciemniejszej barwy. Kiwnęłam potwierdzająco głową. Doszliśmy do samochodu. Posadził mnie na siedzeniu pasażera a sam usiadł obok mnie za kierownicą.
Po paru minutach byliśmy na miejscu. Siedziałam w poczekalni czekając za lekarzem. W końcu przyszedł i kazał Harry'emu zanieść mnie do jednego z pokoju i posadzić na kozetce. Lekarz spojrzał na moją nogę i zaczął myśleć.
- Noga do szycia. Głęboka rana. Musimy ją szybko oczyścić, by nie dostało się zakażenie lub jakaś niepożądana infekcja. - Odparł uśmiechając się do mnie. Po chwili wrócił z najgorszą moją zmorą trzymaną w dłoni. Igłą. Moje serce zaczęło natychmiastowo bić jak oszalałe. Lekarz zaczął oczyszczać moją ranę, a potem sięgnął po strzykawkę. Automatycznie odwróciłam głowę w kierunku Harry'ego zamykając oczy. Chłopak złapał w swoją dużą dłoń moją malutką rączkę a drugą złapał mnie za podbródek.
- Yv. Patrz na mnie. Nie bój się. Wszystko będzie dobrze. - Starał się mnie uspokoić i jak kazał, tak zrobiłam patrzyłam się na niego. Kątem oka widziałam jak lekarz łapie igłę i sięga nią w kierunku mojej nogi. Zacisnęłam powieki ze strachu. - Mała, patrz na mnie, proszę Cię. - Mówił dalej, trzymając mocniej mój podbródek. Otworzyłam oczy. Nasze spojrzenia się stykały. Patrzyłam w jego piękne zielone oczy.
- Nie bój się. Jestem tu przy tobie. - Trzymał mocniej moją dłoń a swoje czoło oparł o moje. Serce biło mi jak oszalałe. Jego loki ponownie łaskotały moją twarz.
- Już po wszystkim. - Powiedział po paru minutach lekarz. Niechętnie odwróciłam głowę od Harry'ego i spojrzałam na nogę. Była zabandażowana. Wzięłam głęboki wdech uśmiechając się delikatnie.
- Dziękuję, panie doktorze. - Powiedziałam uśmiechając się szeroko do lekarza. On odwzajemnił uśmiech i wyszedł z sali.
- Możemy już stąd iść? Nienawidzę szpitali... - Powiedziałam robiąc skwaszoną minę. Harry przytaknął i pomógł mi wstać. Parę chwil później siedziałam już w jego samochodzie.
- Odwiozę Cię do domu, już późno. - Powiedział a ja niechętnie przytaknęłam.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nie chciałem tego, ale musiałem zawieść ją do domu. Pewnie martwią się o nią. Jest już dość późno, a nie chcę, żeby przeze mnie miała kłopoty.
- Harry... - Zaczęła gdy podchodziłem do jej drzwi by pomóc jej wysiąść z auta.
- Hm...? - Spojrzałem na nią i złapałem ją w tali wyciągając ją z auta.
- Dziękuję Ci, że zawiozłeś mnie do szpitala i przepraszam, że zachowałam się jak idiotka. - Powiedziała spuszczając głowę na dół. Wyglądała tak słodko i niewinnie. Seth miał rację mówiąc, że jest piękna i urocza.
- Nic się nie stało, ale więcej nie rób czegoś takiego. - Odpowiedziałem uśmiechając się do niej. Pomogłem jej wejść na werandę. - Mimo, że uciekałaś przede mną, rozcięłaś sobie nogę i wylądowałaś na izbie przyjęć, to przyznam, że ten wieczór mi się podobał. - Odparłem uśmiechając się szeroko.
- Muszę lecieć, Harry. - Powiedziała uśmiechając się nieśmiało. - A to za to, że mi pomogłeś. - Dodała i stanęła na palcach by dać mi delikatnego buziaka w policzek. Stałem w szoku. Nie spodziewałem się tego. Moje serce natychmiastowo przyśpieszyło, kiedy poczułem jej delikatne usta na swoim policzku. - Dobranoc, Harry. - Powiedziała z delikatnym uśmiechem na ustach i zniknęła za drzwiami domu. Stałem jeszcze chwilę w szoku po czym otrząsnąłem się i z szerokim uśmiechem na ustach ruszyłem w kierunku samochodu. To był najsłodszy całus w całym moim życiu. Chociaż miałem wiele dziewczyn, wszystkie na krótką chwilę, to żadna nie wywoływała we mnie takich emocji jak Yv. Musiałem mieć ją bardziej na oku.
Wsiadłem do auta i pojechałem w kierunku swojego domu nie mogąc wybić z głowy tego momentu.

2 komentarze:

  1. Świetny ! Czekam na nexta xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć, dostajesz nominację do Liebster Award ! Zapraszam do mnie : )
    http://ukojenie-fanfiction.blogspot.com/
    PS gratuluję świetnego opowiadania :) xx

    OdpowiedzUsuń