Byłam całkiem nieźle zaskoczona, ponieważ zamiast horroru został wybrany film komediowy o który tak bardzo prosiłam. Dziewczyny uparte były na horror, jednak chłopcy stanęli po mojej stronie mówiąc, że na horror pójdą innym razem. Wyszliśmy z kina w dobrych humorach, jednak dziewczyny były trochę nadąsane. Staliśmy przed kinem rozmawiając. Ja rozglądałam się na wszystkie strony by znaleźć jakieś miejsce do siedzenia, jednak nigdzie takiego nie mogłam znaleźć. - Em... Yv, my lecimy na chwilę do Jade po jedną rzecz, zaraz wrócimy. - Powiedziała Ashley i nim ktokolwiek się odezwał one biegły w kierunku domu Jade.
- Okej... Więc zostaliśmy tylko my. - Zaczęłam uśmiechając się do chłopców którzy przyglądali mi się uważnie. - Nie patrzcie się tak na mnie, czuję się nieswojo...- Odparłam robiąc dziwną minę.
- Wybacz... - Powiedział Harry i uśmiechnął się do mnie a ja odwzajemniłam uśmiech. - Zdecydowanie musimy się lepiej poznać, Yv. - Powiedział puszczając do mnie oczko i uśmiechając się szeroko.
- Jasne, że tak. Rozmawiałam już ze wszystkimi tylko nie z tobą. - Odparłam spoglądając na niego. Kątem oka widziałam rozgniewaną twarz Setha. Postanowiłam zapytać się go czemu się zdenerwował.
- Coś się stało Seth? - Zainteresowałam się patrząc na niego z zatroskaną miną.
- Nie, wszystko w porządku, Yv. Może... Może przejdziemy się? We dwoje? - Zaproponował.
Cholera. Wiedziałam, że poruszy ten temat.
Nie mogłam się zgodzić. Nie wiedział, że ja wiem o jego planie i uczuciach do mnie. Musiałam szybko coś wymyślić.
- Seth, tak mi przykro, ale muszę odmówić. Wiesz, znam Cię od dziecka a chciałabym lepiej poznać Harry'ego, sam wiesz, jest nowy i wiesz... Staram się zacieśniać więzy znajomości z każdym. - Uśmiechnęłam się nieśmiało do niego. Zerknęłam na Harry'ego który szeroko się uśmiechał.
- Em... Jasne, innym razem. Do zobaczenia, Yv... - Powiedział smutnym głosem. Podszedł do mnie i przytulił mnie mocno na pożegnanie.
- Siema, stary. - Powiedział do Harry'ego z rozgniewaną miną. Podali sobie dłonie i zostałam sama z Harrym.
Co teraz mam robić? O czym z nim rozmawiać? Muszę coś wymyślić.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W duchu cieszyłem się, że nie poszła z nim na tą jego niby randkę. Na mojej twarzy gościł szeroki uśmiech. Musiałem ją lepiej poznać. Nie było innego wyjścia.
- Więc, Yv... Przyjeżdżasz tutaj co roku? - Zacząłem spoglądając na nią i ruszyłem powolnym krokiem w stronę swojego auta. Podszedłem do drzwi od strony pasażera i otworzyłem je by dziewczyna mogła wsiąść. Gdy upewniłem się, że siedzi wygodnie, zamknąłem za nią drzwi i sam poszedłem od strony kierowcy i usiadłem za kierownicą.
- Nie tylko w wakacje. Kiedy mam wolny jakiś weekend czy ferie, to wpadam. - Odpowiedziała spoglądając na mnie. W pewnym momencie nasze oczy się spotkały. Miała przepiękne niebieskie oczy. Nie chciałem spowodować wypadku, więc skupiłem się na drodze.
- A ty? Nigdy wcześniej Cię tu nie widziałam. - Dodała wyglądając przez okno.
- Ja? Em... Byłem tu zawsze, po prostu miałem innych znajomych i bywałem w innych miejscach niż ostatnio. - Odpowiedziałem zerkając na nią kątem oka. Zauważyłem, że bawi się swoimi paznokciami, które były bardzo zadbane.
- Rozumiem... - Powiedziała cicho uśmiechając się delikatnie. - Gdzie jedziemy? - Zapytała spoglądając na mnie zaciekawiona. Sam nie wiedziałem dokąd jadę. Chciałem ją zabrać w jakieś spokojne miejsce, ale tutaj nie było żadnych ciekawych rzeczy do roboty. Nie było ani plaży, ani wesołego miasteczka. Nic. Czasami to mnie wkurzało najbardziej w tym nudnym miasteczku.
- Zobaczysz. - Odpowiedziałem jej uśmiechając się szeroko. Jej oczy rozszerzyły się a jej twarz przybrała niepewną minę. - Spokojnie, nie wywiozę Cię do lasu i nie zakopię. - Dodałem śmiejąc się. Jechałem prosto przed siebie, nie wiedząc dokładnie gdzie. W pewnym momencie przez myśl przeszło mi jedno fajne miejsce.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Mam taką nadzieję, Harry. - Powiedziałam uśmiechając się delikatnie nie przestając patrzeć na niego. Miał prześliczne dołeczki w policzkach jak się uśmiechał. Coś mnie w nim pociągało ale nie wiem dokładnie co.
Jechaliśmy w ciszy gdy nagle chłopak zatrzymał się niedaleko jakiejś restauracji.
- Za pewne jesteś głodna. - Powiedział uśmiechając się do mnie. Jego piękne zielone oczy wpatrywały się we mnie jakby przeszywał mnie na wylot.
- Troszeczkę... - Odpowiedziałam, a on przyglądał mi się delikatnie oblizując swoje wargi.
Przeraża mnie ten koleś. Serio...
Może jednak coś z nim jest nie tak? Może powinnam się jak najszybciej ulotnić? Cholera, nie wiem co robić. A jak serio jest taki za jakiego go uważają? W co ja się wpakowałam? Patrzyłam jak Harry wychodzi z samochodu i dopiero teraz zauważyłam, że zaparkował auto w nieoświetlonej uliczce. A jak chce mnie zabić? Muszę uciec. Serio. Nie byłam przygotowana na to, żeby być z nim sama. Nie znam go za dobrze. Gdy podszedł do moich drzwi i je otworzył, miałam ochotę wyskoczyć i spieprzyć jak najdalej.
- W takim razie, chodźmy. - Powiedział wyciągając do mnie rękę i chcąc pomóc mi wysiąść z auta. Zawahałam się, ale złapałam jego dłoń i wysiadłam z samochodu.
- Um... Sznurówka mi się rozwiązała, idź, a ja Cię dogonię. - Zaczęłam i spojrzałam na chłopaka pochylając się by zawiązać buta.
-Yv... Twoje buty są wsuwane... Nie masz w nich sznurówek... - Zauważył spoglądając na mnie z dziwną miną.
Kurwa... Przejrzał mnie...
Wstałam i uśmiechnęłam się do niego po czym jak najszybciej zaczęłam uciekać w jakimś nieznanym mi kierunku między ciemnymi uliczkami.
- Yv! - Usłyszałam za sobą jego wołanie. Odwróciłam się by zobaczyć że chłopak za mną biegnie. Matko, jak mnie dopadnie to mnie zabije. Skręciłam w lewo biegnąc szybciej gdy nagle zatrzymałam się przed wielkim ogrodzeniem.
- Yvonne! Zaczekaj! Co się stało? - Wołał Harry, ale go nie słuchałam. Zaraz obok ogrodzenia stał wielki kontener na śmieci który na całe szczęście był zamknięty. Próbowałam się wspiąć na niego, jednak zahaczyłam nogą o coś wystającego i rozcięłam skórę nogi z której powoli zaczęła się sączyć krew. Piekło cholernie. Chciałam się wdrapać na ogrodzenie, jednak noga za bardzo bolała.
- Yv! Co ty do kurwy wyprawiasz? - Zapytał rozwścieczony Harry. Podbiegł do mnie i natychmiast mnie ściągnął z kontenera.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie wiedziałem co się stało, że Yv zaczęła przede mną uciekać. Wystraszyła się czegoś? Podbiegłem za nią. Nie miałem innego wyboru. Miałem pozwolić żeby ktoś inny ją dopadł? Jakiś frajer który będzie pijany i będzie chciał ją skrzywdzić?
- Yv! - Krzyknąłem, jednak ona tylko się odwróciła spoglądając na mnie i biegła szybciej. Skręciłem w jakąś ciemną uliczkę zaraz za nią.
- Yvonne! Zaczekaj! Co się stało? - Nie miałem pojęcia o co jej chodzi. Dlaczego nagle tak szybko zmieniła stosunek do mnie?
- Yv! Co ty do kurwy wyprawiasz? - Zawołałem gdy zobaczyłem jak dziewczyna wspina się na wielki kontener i próbuje wdrapać się na ogrodzenie. Byłem w szoku przez to co widziałem. Podbiegłem do niej szybko ściągając ją z tego kontenera.
- Co się stało? Możesz mi odpowiedzieć? - Złapałem ją za ramiona i spojrzałem jej głęboko w oczy. Ona jednak była wystraszona, jakbym miał jej coś zrobić.
- Jade i Caroline mówiły że jesteś cholernie niebezpieczny! Puść mnie bo oberwiesz! - Powiedziała a mnie zamurowało po tym co powiedziała.
- Słuchaj się ich, a daleko zajdziesz. - Odparłem a na mojej twarzy zaczęła malować się złość. - Słuchaj, Yv, nie jestem niebezpieczny, nie masz czego się mnie bać. - Dodałem uśmiechając się delikatnie do niej. Dziewczyna próbowała się jeszcze trochę szarpać, ale w końcu po chwili przestała, kiedy zdała sobie sprawę, że ze mną nie wygra. Bolało mnie to, że tak sobie o mnie pomyślała. To, że przez Setha miałem trochę problemów i czasami miałem problemy z emocjami, to nie znaczy że zrobiłbym krzywdę dziewczynie. Tym bardziej jej. Nie mógłbym jej skrzywdzić.
- Zawieziesz mnie do szpitala? - Zapytała a do jej oczu napłynęły łzy. Nie wiedziałem dlaczego chciała tam pojechać, lecz po chwili wskazała na swoją nogę. Była rozcięta, a z rany sączyła się krew.
- Boże święty, kobieto, chodź. Zanieść Cię? - Mruknąłem uśmiechając się delikatnie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Może trochę przesadziłam? Wiem, nie powinnam tak zareagować. Zachowałam się jak suka. Byłam po prostu przerażona. Ale z drugiej strony chłopak miał rację. Jade i Caroline to cholerne plotkary i na dodatek kłamczuchy. Koloryzowały wszystko. Musiałam mu zaufać. Nie chciałam takiego początku znajomości.
- Dam sobie radę. - Odpowiedziałam i ruszyłam powoli kuśtykając w stronę jego daleko zaparkowanego auta. Szliśmy w ślimaczym tempie gdy chłopak nagle westchnął i złapał mnie jedną ręką pod uda a drugą oparł o moje plecy i ruszył szybkim krokiem w stronę samochodu. Oparłam dłonie o jego ramiona. Pachniał tak cudownie.Oparłam swoją głowę o jego a jego loki zaczęły łaskotać mnie po twarzy.
- Przepraszam... - Powiedziałam po chwili robiąc smutną minę. - Nie powinnam tak zareagować, ale po prostu przestraszyłam się, że chcesz mnie gdzieś wywieść i zabić. - Dodałam spoglądając na jego twarz. Odwrócił głowę w moją stronę, a nasze czoła teraz praktycznie się stykały.
- Wybaczam Ci. Tylko nie rób tego więcej następnym razem... - Powiedział robiąc groźną minę. Jego oczy przybrały trochę ciemniejszej barwy. Kiwnęłam potwierdzająco głową. Doszliśmy do samochodu. Posadził mnie na siedzeniu pasażera a sam usiadł obok mnie za kierownicą.
Po paru minutach byliśmy na miejscu. Siedziałam w poczekalni czekając za lekarzem. W końcu przyszedł i kazał Harry'emu zanieść mnie do jednego z pokoju i posadzić na kozetce. Lekarz spojrzał na moją nogę i zaczął myśleć.
- Noga do szycia. Głęboka rana. Musimy ją szybko oczyścić, by nie dostało się zakażenie lub jakaś niepożądana infekcja. - Odparł uśmiechając się do mnie. Po chwili wrócił z najgorszą moją zmorą trzymaną w dłoni. Igłą. Moje serce zaczęło natychmiastowo bić jak oszalałe. Lekarz zaczął oczyszczać moją ranę, a potem sięgnął po strzykawkę. Automatycznie odwróciłam głowę w kierunku Harry'ego zamykając oczy. Chłopak złapał w swoją dużą dłoń moją malutką rączkę a drugą złapał mnie za podbródek.
- Yv. Patrz na mnie. Nie bój się. Wszystko będzie dobrze. - Starał się mnie uspokoić i jak kazał, tak zrobiłam patrzyłam się na niego. Kątem oka widziałam jak lekarz łapie igłę i sięga nią w kierunku mojej nogi. Zacisnęłam powieki ze strachu. - Mała, patrz na mnie, proszę Cię. - Mówił dalej, trzymając mocniej mój podbródek. Otworzyłam oczy. Nasze spojrzenia się stykały. Patrzyłam w jego piękne zielone oczy.
- Nie bój się. Jestem tu przy tobie. - Trzymał mocniej moją dłoń a swoje czoło oparł o moje. Serce biło mi jak oszalałe. Jego loki ponownie łaskotały moją twarz.
- Już po wszystkim. - Powiedział po paru minutach lekarz. Niechętnie odwróciłam głowę od Harry'ego i spojrzałam na nogę. Była zabandażowana. Wzięłam głęboki wdech uśmiechając się delikatnie.
- Dziękuję, panie doktorze. - Powiedziałam uśmiechając się szeroko do lekarza. On odwzajemnił uśmiech i wyszedł z sali.
- Możemy już stąd iść? Nienawidzę szpitali... - Powiedziałam robiąc skwaszoną minę. Harry przytaknął i pomógł mi wstać. Parę chwil później siedziałam już w jego samochodzie.
- Odwiozę Cię do domu, już późno. - Powiedział a ja niechętnie przytaknęłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie chciałem tego, ale musiałem zawieść ją do domu. Pewnie martwią się o nią. Jest już dość późno, a nie chcę, żeby przeze mnie miała kłopoty.
- Harry... - Zaczęła gdy podchodziłem do jej drzwi by pomóc jej wysiąść z auta.
- Hm...? - Spojrzałem na nią i złapałem ją w tali wyciągając ją z auta.
- Dziękuję Ci, że zawiozłeś mnie do szpitala i przepraszam, że zachowałam się jak idiotka. - Powiedziała spuszczając głowę na dół. Wyglądała tak słodko i niewinnie. Seth miał rację mówiąc, że jest piękna i urocza.
- Nic się nie stało, ale więcej nie rób czegoś takiego. - Odpowiedziałem uśmiechając się do niej. Pomogłem jej wejść na werandę. - Mimo, że uciekałaś przede mną, rozcięłaś sobie nogę i wylądowałaś na izbie przyjęć, to przyznam, że ten wieczór mi się podobał. - Odparłem uśmiechając się szeroko.
- Muszę lecieć, Harry. - Powiedziała uśmiechając się nieśmiało. - A to za to, że mi pomogłeś. - Dodała i stanęła na palcach by dać mi delikatnego buziaka w policzek. Stałem w szoku. Nie spodziewałem się tego. Moje serce natychmiastowo przyśpieszyło, kiedy poczułem jej delikatne usta na swoim policzku. - Dobranoc, Harry. - Powiedziała z delikatnym uśmiechem na ustach i zniknęła za drzwiami domu. Stałem jeszcze chwilę w szoku po czym otrząsnąłem się i z szerokim uśmiechem na ustach ruszyłem w kierunku samochodu. To był najsłodszy całus w całym moim życiu. Chociaż miałem wiele dziewczyn, wszystkie na krótką chwilę, to żadna nie wywoływała we mnie takich emocji jak Yv. Musiałem mieć ją bardziej na oku.
Wsiadłem do auta i pojechałem w kierunku swojego domu nie mogąc wybić z głowy tego momentu.
środa, 11 czerwca 2014
Rozdział 2
Zaczęło się ściemniać kiedy postanowiliśmy przejść się do kawiarni by posiedzieć jeszcze z dwie godziny na jakiejś kawie. Niedaleko parku znajdowała się nasza ulubiona kawiarnia. Nie była droga, ale wszystkie napoje i słodkości były tam przepyszne. Szliśmy rozmawiając i śmiejąc się.
- Słuchaj, Yv, może chciałabyś wyskoczyć jutro z nami do kina? - Zapytała Caroline spoglądając na mnie i czekając na moją reakcję.
- Jasne. A na co konkretnie? - Zgodziłam się. Znając naszą grupę za pewne wybiorą horror albo komedię. Błagałam w duchu o to drugie. Nienawidziłam horrorów. Cholernie się ich bałam. Nigdy nikt nie zmusiłby mnie do oglądania horroru. Nie dałabym się.
- To niespodzianka dla Ciebie. - Odpowiedziała za Caroline Jade. Z reguły uwielbiam niespodzianki, ale w takich sprawach nienawidzę.
- Dzięki wielkie. Ja już znam ten wasz wybór filmów. Zaciągniecie mnie na jakiś horror a potem znowu będę musiała spać z Ashley bo będę się bała. - Na moją twarz wstąpił grymas ale po chwili się zaśmiałam.
- Dokładnie. Pamiętacie jak ostatnio zrobiliśmy jej niespodziankę i nie wiedziała, że będzie oglądać tego typu film? Płakała pół nocy bo nie mogła się uspokoić. - Powiedziała Ashley delikatnie uderzając mnie łokciem w ramię.
- Powiedz to głośniej, Ash, bo inni jeszcze tego nie słyszeli... - Spojrzałam na nią ze złością na twarzy. To miała być nasza tajemnica a ona się wygadała.
- Przepraszam, Yv... Zapomniałam się. - Powiedziała spoglądając na mnie z miną zbitego pieska. Wkurzyłam się nieźle teraz. Nie zamierzałam się odezwać. W tym momencie miałam ochotę wrzucić ją pod auto. Giń suko. Od chwili gdy Ashley wygadała że się popłakałam Seth śmiał się jak wariat razem z Caroline i Jade. Jednak tylko Harry się nie śmiał. Może tylko on mnie rozumiał i mi współczuł? Spojrzałam na niego a on delikatnie się uśmiechnął, jakby przez ten wyraz twarzy chciał mi dodać otuchy. Odwzajemniłam uśmiech.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przysłuchiwałem się całej rozmowie i po części bawiła mnie ta sytuacja z Yv i jej przygodą z horrorem, ale nie dałem po sobie tego poznać. Spojrzała na mnie z delikatnym smutkiem w swoich niebieskich oczach. Zrobiło mi się jej żal, a śmiech Setha doprowadzał mnie do białej gorączki.
- Seth, do cholery, zamkniesz się w końcu? - Warknąłem na niego. Nie dość, że miał głupi śmiech to jeszcze cholernie głośny. Chłopak spojrzał na mnie a ja tylko spojrzałem na niego spod byka. Dokładnie wiedział, że musi trochę przystopować bo zaczyna być irytujący. Po chwili całkowicie spoważniał, a my doszliśmy do kawiarni w centrum miasteczka. Seth otworzył drzwi i przepuścił dziewczyny a oboje sami weszliśmy na końcu. Podeszliśmy do stolika na końcu pomieszczenia pod oknem. Znajdowała się tam kanapa i średni stolik. Idealnie było dla nas miejsc. Jade oczywiście usiadła obok Caroline tak samo jak Ashley i Yvonne a ja z Sethem na przeciwko dziewczyn. Każdy zamówił coś dla siebie. Po chwili zorientowałem się że o czymś zapomniałem.
- Cholera, zapomniałem auta! - Spojrzałem na Setha a ten tylko zaczął się śmiać. - To nie jest kurwa śmieszne. - Rzuciłem mu rozgniewane spojrzenie a wzroki dziewczyn nagle skupiły się na mnie.
- Dobra, pójdę po nie z Tobą. I tak zaraz muszę się zwijać, bo starzy z pracy wracają. A wiecie jacy oni są. - Westchnął tylko i zrobił załamaną minę. Pożegnaliśmy się z dziewczynami szybko i wyszliśmy z kawiarni szybkim krokiem. Gdy doszliśmy na miejsce Seth cały czas gadał o Yv. Coś czułem, że wpadła mu w oko. Była całkiem ładna, miła, opanowana. Nie tak jak te plotkary Jade i Caroline. Spokojna dziewczyna. Szkoda, że nie rozmawialiśmy i nie miałem okazji poznać jej lepiej na dzisiejszym spotkaniu. Odwiozłem Setha do domu i sam wróciłem do swojego.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Może też się zmywamy co? - Zaproponowałam. Robiło się już trochę późno, a ja musiałam zdecydowanie odespać poranną pobudkę.
- Spoko. Nie ma co siedzieć na siłę. Widać, Yv, że jesteś zmęczona. - Odpowiedziała Ashley spoglądając na mnie z troską. Teraz się o mnie troszczysz? Spojrzałam na nią. Nadal byłam na nią wściekła. Wstałam i każda zapłaciła za swoje zamówienie. Wyszłyśmy z kawiarni i każdy z nas ruszył w swoją stronę. Umówiłyśmy się na jutro do kina na godzinę 19. Zdecydowanie mam więcej czasu na ogarnięcie się.
Razem z Ashley ruszyłyśmy do domu. Spokoju nie dawała mi osoba Harry'ego. Postanowiłam poruszyć ten temat, by czegoś się o nim dowiedzieć.
- Ash... A z Harrym to od kiedy się znacie? Znaczy, kiedy zaczęliście się kumplować i jak go poznaliście? - Zapytałam spoglądając na nią. Byłam ciekawa odpowiedzi, nie powiem, był interesującą osobą i chciałam go poznać lepiej.
- Jakieś parę miesięcy. Seth poznał go na siłowni. W końcu przyprowadził go do nas na jedno z naszych spotkań i tak się poznaliśmy. - Odpowiedziała uśmiechając się delikatnie. - A czemu pytasz? - Spojrzała na mnie z ciekawością wymalowaną na twarzy.
- Chcę się czegoś dowiedzieć o nim. No wiesz, skoro teraz jest w naszej paczce to warto kogoś lepiej poznać... - Zaczęłam i splotłam ręce na klatce piersiowej a wzrok wbiłam w ziemię. - Jest inny niż my wszyscy. Jest cichy, tajemniczy... - Dodałam a Ashley spojrzała na mnie z poważną miną.
- Jade i Caroline twierdzą, że on jest jak wulkan. Niby spokojny ale nigdy nie wiesz kiedy wybuchnie. - Zaciekawiła mnie ta odpowiedź.
- Twierdzisz, że jest jak Seth? Że też miał problemy z policją za różne bójki i ma problemy z kontrolą emocji? - Zrobiłam głupią minę unosząc jedną brew w górę. Nie chciałam jakoś w to wierzyć, ponieważ Harry nie wyglądał na takiego.
- Wiesz jakimi plotkarami są Caroline i Jade. - Powiedziała Ashley skręcając w naszą ulicę. Dobrze wiedziałam jakie są. Nie raz miałam ochotę wykopać je z naszej paczki. Szczerze mówiąc, nie przepadałam za nimi tak bardzo, ale to przyjaciółki mojej kuzynki, skoro ona się z nimi kumplowała, to po części ja też musiałam. - W naszym towarzystwie jest miły, zabawny, ale nie wiadomo jaki jest gdy jest z Sethem. - Dodała i otworzyła furtkę wchodząc na werandę.
Miejmy nadzieję, że Seth nie sprowadzi go na złą drogę... Szkoda by było chłopaka.
Weszłyśmy do domu i od razu zabrałyśmy się za jedzenie kolacji którą przygotowała ciocia. Gdy zjadłyśmy i Ashley wyszła z łazienki kierując się do swojego pokoju, ja zajęłam jej miejsce w łazience. Piżamę rzuciłam na pralkę i weszłam pod prysznic. Cały czas po głowie chodził mi Harry. Musiałam poznać go lepiej. Chciałam się przekonać jaki jest. Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Obudził mnie mój dzwoniący telefon. Szybko wstałem i sięgnąłem po komórkę.
- Seth, zabiję Cię za tą pobudkę... - Wymamrotałem i podparłem się na swoim łokciu. - Mam nadzieję, że to coś ważnego.
- Chciałem tylko przypomnieć, że za godzinę musimy być na siłowni. - Powiedział chłopak a ja przetarłem dłonią oczy.
- Jasne. Jak mógłbym zapomnieć... - Mruknąłem i rozłączyłem się. Odłożyłem komórkę na stolik i wyszedłem z łóżka kierując się do łazienki.
Po jakiś 40 minutach byłem już pod domem Setha. Jak zwykle musiałem zatrąbić by ten głąb wyszedł. Czasami chłopak mnie załamywał. W końcu zobaczyłem jak wychodzi i niesie swoją torbę którą po chwili rzucił na tylne siedzenie samochodu obok mojej.
- Nareszcie... - Mruknąłem i ruszyłem w stronę siłowni. Nie była ona jakaś idealna. Jedynie małe studio w centrum miasta. Zatrzymałem się na parkingu i wysiadłem z auta zabierając torbę.
- Lecisz z nami dzisiaj do kina? Yv będzie. - Zapytał oczywiście wtrącając w temat Yv. Ciekawiło mnie cholernie o co mu z nią chodzi. Postanowiłem zapytać prosto z mostu.
- Podoba Ci się? - Spojrzałem na niego a jego twarz natychmiastowo zrobiła się czerwona.
- Ym... jasne. A komu ona się nie podoba? Jest piękna, miła, troskliwa, opiekuńcza, ma wielkie serce i jest słodka. - Widziałem jak na jego twarzy maluje się rozmarzenie. Wiedziałem to od pierwszego spotkania, że Yv jest spokojna i słodka ale Seth przeginał ciągłym gadaniem o niej. Westchnąłem cicho i weszliśmy do siłowni.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Siedziałam z Ashley i jej mamą w salonie. Byłam najedzona sytym śniadaniem i nie miałam siły wstać z łóżka. W dłoni trzymałam kubek kawy i oglądałam jakiś program na MTV.
Gdy obejrzałam go do końca, ruszyłam do łazienki i wzięłam prysznic. Mokre włosy zawiązałam ręcznikiem i sama owinęłam się drugim większym. Poszłam do pokoju wybierać ubrania. Spojrzałam przez okno a moim oczom ukazało się słoneczne niebo. Zapowiadało się być dzisiaj gorąco. Wybrałam lekką zwiewną sukienkę. Poszłam boso do ogrodu gdzie siedziała Ashley i przygotowywała się do opalania.
- Podobasz się Sethowi. - Powiedziała nagle Ashley i spojrzała na mnie przez okulary które spadły jej na koniec nosa. Byłam zdziwiona tym stwierdzeniem, gdyż nigdy nie spodziewałabym się tego po nim. Oczywiście widziałam, że dla mnie był jakoś inaczej miły niż dla innych dziewczyn, ale nie podejrzewałabym go o to, że się we mnie zakocha.
- Skąd taki wniosek? - Zapytałam kładąc się na leżaku obok i zamykając oczy.
- Pisałam z nim wczoraj w nocy. Nie wie jak Ci to wszystko powiedzieć i w ogóle chciał, żebym Ci tego nie mówiła, ale wiesz, że przed tobą nie mam tajemnic. Poza tym, on chcę zabrać Cię dzisiaj w jakieś miejsce po kinie. Tylko ty i on. - Mówiąc to zmarszczyłam brwi. Setha zawsze traktowałam jak najlepszego kumpla. Mogłam mu się wygadać a on mi. Nigdy nie myślałam o nim jak o chłopaku. Fakt, był atrakcyjny, ale nie w moim typie.
- Jestem w szoku. - Powiedziałam tylko to.
Leżałyśmy tak i rozmawiałyśmy, kiedy mama Ash zawołała nas na obiad po paru godzinach. Usiadłyśmy do stołu a potem przysiadłyśmy do swoich laptopów i zaczęłyśmy przeglądać internet.
- Gotowa? - Zapytała Ash spoglądając na mnie. Musiałyśmy wychodzić już do umówionego kina. Bałam się tego cholernie. Nie wiem czego bardziej. Czy filmu na jaki mnie wyciągną, czy tego, że Seth chce zabrać mnie na ,,randkę"? Byłam strasznie przerażona, najchętniej zostałabym w domu. Obawiałam się tego całego wyjścia, bo czułam, że nic dobrego z tego nie wyjdzie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Chcę zabrać ją na randkę. - Powiedział nagle Seth a ja prawie że wyplułem wodę którą miałem w ustach.
- Że co? - Wydusiłem z siebie spoglądając na niego z szokowaną miną. Poczułem w brzuchu dziwne ukłucie. Owszem, Yv była śliczna, ale żeby miała umawiać się z kimś takim jak on? Nie jej liga. Myślę, że ona zasługuje na kogoś lepszego. Poza tym, dzisiaj to ja miałem w planach zabrać ją po kinie na jakieś lody czy coś by lepiej ją poznać. Cholerny dupek.
- Chcę w końcu powiedzieć jej co do niej czuję. Może ona czuje do mnie to samo? Może coś z tego wyjdzie? - Zaczął nawijać i gdybym mu nie przerwał w odpowiednim momencie chyba by się nie zamknął.
- Chodź, odwiozę Cię do domu. - Powiedziałem wstając z ławki.
Odwiozłem Setha do domu a sam pojechałem do siebie. Musiałem wziąć prysznic i ogarnąć się, a przede wszystkim coś zjeść.
- Zawsze muszę na Ciebie tyle czekać? Z tobą jak z babą. - Powiedziałem do chłopaka, kiedy wsiadał do mojego auta i zacząłem jechać pod kino. Gdy byliśmy na miejscu zauważyłem dziewczyny czekające przy wejściu. Mój wzrok automatycznie wyszukał między nimi Yv, której mina mówiła sama za siebie, że czuje się niekomfortowo i chyba wie, co Seth zamierza zrobić. Nie chciałem do tego dopuścić, postanowiłem po wszystkim, jak najszybciej zagadać do Yv. Byłem ciekawy reakcji Setha kiedy pokrzyżuję mu jego plany. Uśmiechnąłem się sam do siebie i zaproponowałem byśmy weszli już do środka i kupili bilety.
- Słuchaj, Yv, może chciałabyś wyskoczyć jutro z nami do kina? - Zapytała Caroline spoglądając na mnie i czekając na moją reakcję.
- Jasne. A na co konkretnie? - Zgodziłam się. Znając naszą grupę za pewne wybiorą horror albo komedię. Błagałam w duchu o to drugie. Nienawidziłam horrorów. Cholernie się ich bałam. Nigdy nikt nie zmusiłby mnie do oglądania horroru. Nie dałabym się.
- To niespodzianka dla Ciebie. - Odpowiedziała za Caroline Jade. Z reguły uwielbiam niespodzianki, ale w takich sprawach nienawidzę.
- Dzięki wielkie. Ja już znam ten wasz wybór filmów. Zaciągniecie mnie na jakiś horror a potem znowu będę musiała spać z Ashley bo będę się bała. - Na moją twarz wstąpił grymas ale po chwili się zaśmiałam.
- Dokładnie. Pamiętacie jak ostatnio zrobiliśmy jej niespodziankę i nie wiedziała, że będzie oglądać tego typu film? Płakała pół nocy bo nie mogła się uspokoić. - Powiedziała Ashley delikatnie uderzając mnie łokciem w ramię.
- Powiedz to głośniej, Ash, bo inni jeszcze tego nie słyszeli... - Spojrzałam na nią ze złością na twarzy. To miała być nasza tajemnica a ona się wygadała.
- Przepraszam, Yv... Zapomniałam się. - Powiedziała spoglądając na mnie z miną zbitego pieska. Wkurzyłam się nieźle teraz. Nie zamierzałam się odezwać. W tym momencie miałam ochotę wrzucić ją pod auto. Giń suko. Od chwili gdy Ashley wygadała że się popłakałam Seth śmiał się jak wariat razem z Caroline i Jade. Jednak tylko Harry się nie śmiał. Może tylko on mnie rozumiał i mi współczuł? Spojrzałam na niego a on delikatnie się uśmiechnął, jakby przez ten wyraz twarzy chciał mi dodać otuchy. Odwzajemniłam uśmiech.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przysłuchiwałem się całej rozmowie i po części bawiła mnie ta sytuacja z Yv i jej przygodą z horrorem, ale nie dałem po sobie tego poznać. Spojrzała na mnie z delikatnym smutkiem w swoich niebieskich oczach. Zrobiło mi się jej żal, a śmiech Setha doprowadzał mnie do białej gorączki.
- Seth, do cholery, zamkniesz się w końcu? - Warknąłem na niego. Nie dość, że miał głupi śmiech to jeszcze cholernie głośny. Chłopak spojrzał na mnie a ja tylko spojrzałem na niego spod byka. Dokładnie wiedział, że musi trochę przystopować bo zaczyna być irytujący. Po chwili całkowicie spoważniał, a my doszliśmy do kawiarni w centrum miasteczka. Seth otworzył drzwi i przepuścił dziewczyny a oboje sami weszliśmy na końcu. Podeszliśmy do stolika na końcu pomieszczenia pod oknem. Znajdowała się tam kanapa i średni stolik. Idealnie było dla nas miejsc. Jade oczywiście usiadła obok Caroline tak samo jak Ashley i Yvonne a ja z Sethem na przeciwko dziewczyn. Każdy zamówił coś dla siebie. Po chwili zorientowałem się że o czymś zapomniałem.
- Cholera, zapomniałem auta! - Spojrzałem na Setha a ten tylko zaczął się śmiać. - To nie jest kurwa śmieszne. - Rzuciłem mu rozgniewane spojrzenie a wzroki dziewczyn nagle skupiły się na mnie.
- Dobra, pójdę po nie z Tobą. I tak zaraz muszę się zwijać, bo starzy z pracy wracają. A wiecie jacy oni są. - Westchnął tylko i zrobił załamaną minę. Pożegnaliśmy się z dziewczynami szybko i wyszliśmy z kawiarni szybkim krokiem. Gdy doszliśmy na miejsce Seth cały czas gadał o Yv. Coś czułem, że wpadła mu w oko. Była całkiem ładna, miła, opanowana. Nie tak jak te plotkary Jade i Caroline. Spokojna dziewczyna. Szkoda, że nie rozmawialiśmy i nie miałem okazji poznać jej lepiej na dzisiejszym spotkaniu. Odwiozłem Setha do domu i sam wróciłem do swojego.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Może też się zmywamy co? - Zaproponowałam. Robiło się już trochę późno, a ja musiałam zdecydowanie odespać poranną pobudkę.
- Spoko. Nie ma co siedzieć na siłę. Widać, Yv, że jesteś zmęczona. - Odpowiedziała Ashley spoglądając na mnie z troską. Teraz się o mnie troszczysz? Spojrzałam na nią. Nadal byłam na nią wściekła. Wstałam i każda zapłaciła za swoje zamówienie. Wyszłyśmy z kawiarni i każdy z nas ruszył w swoją stronę. Umówiłyśmy się na jutro do kina na godzinę 19. Zdecydowanie mam więcej czasu na ogarnięcie się.
Razem z Ashley ruszyłyśmy do domu. Spokoju nie dawała mi osoba Harry'ego. Postanowiłam poruszyć ten temat, by czegoś się o nim dowiedzieć.
- Ash... A z Harrym to od kiedy się znacie? Znaczy, kiedy zaczęliście się kumplować i jak go poznaliście? - Zapytałam spoglądając na nią. Byłam ciekawa odpowiedzi, nie powiem, był interesującą osobą i chciałam go poznać lepiej.
- Jakieś parę miesięcy. Seth poznał go na siłowni. W końcu przyprowadził go do nas na jedno z naszych spotkań i tak się poznaliśmy. - Odpowiedziała uśmiechając się delikatnie. - A czemu pytasz? - Spojrzała na mnie z ciekawością wymalowaną na twarzy.
- Chcę się czegoś dowiedzieć o nim. No wiesz, skoro teraz jest w naszej paczce to warto kogoś lepiej poznać... - Zaczęłam i splotłam ręce na klatce piersiowej a wzrok wbiłam w ziemię. - Jest inny niż my wszyscy. Jest cichy, tajemniczy... - Dodałam a Ashley spojrzała na mnie z poważną miną.
- Jade i Caroline twierdzą, że on jest jak wulkan. Niby spokojny ale nigdy nie wiesz kiedy wybuchnie. - Zaciekawiła mnie ta odpowiedź.
- Twierdzisz, że jest jak Seth? Że też miał problemy z policją za różne bójki i ma problemy z kontrolą emocji? - Zrobiłam głupią minę unosząc jedną brew w górę. Nie chciałam jakoś w to wierzyć, ponieważ Harry nie wyglądał na takiego.
- Wiesz jakimi plotkarami są Caroline i Jade. - Powiedziała Ashley skręcając w naszą ulicę. Dobrze wiedziałam jakie są. Nie raz miałam ochotę wykopać je z naszej paczki. Szczerze mówiąc, nie przepadałam za nimi tak bardzo, ale to przyjaciółki mojej kuzynki, skoro ona się z nimi kumplowała, to po części ja też musiałam. - W naszym towarzystwie jest miły, zabawny, ale nie wiadomo jaki jest gdy jest z Sethem. - Dodała i otworzyła furtkę wchodząc na werandę.
Miejmy nadzieję, że Seth nie sprowadzi go na złą drogę... Szkoda by było chłopaka.
Weszłyśmy do domu i od razu zabrałyśmy się za jedzenie kolacji którą przygotowała ciocia. Gdy zjadłyśmy i Ashley wyszła z łazienki kierując się do swojego pokoju, ja zajęłam jej miejsce w łazience. Piżamę rzuciłam na pralkę i weszłam pod prysznic. Cały czas po głowie chodził mi Harry. Musiałam poznać go lepiej. Chciałam się przekonać jaki jest. Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Obudził mnie mój dzwoniący telefon. Szybko wstałem i sięgnąłem po komórkę.
- Seth, zabiję Cię za tą pobudkę... - Wymamrotałem i podparłem się na swoim łokciu. - Mam nadzieję, że to coś ważnego.
- Chciałem tylko przypomnieć, że za godzinę musimy być na siłowni. - Powiedział chłopak a ja przetarłem dłonią oczy.
- Jasne. Jak mógłbym zapomnieć... - Mruknąłem i rozłączyłem się. Odłożyłem komórkę na stolik i wyszedłem z łóżka kierując się do łazienki.
Po jakiś 40 minutach byłem już pod domem Setha. Jak zwykle musiałem zatrąbić by ten głąb wyszedł. Czasami chłopak mnie załamywał. W końcu zobaczyłem jak wychodzi i niesie swoją torbę którą po chwili rzucił na tylne siedzenie samochodu obok mojej.
- Nareszcie... - Mruknąłem i ruszyłem w stronę siłowni. Nie była ona jakaś idealna. Jedynie małe studio w centrum miasta. Zatrzymałem się na parkingu i wysiadłem z auta zabierając torbę.
- Lecisz z nami dzisiaj do kina? Yv będzie. - Zapytał oczywiście wtrącając w temat Yv. Ciekawiło mnie cholernie o co mu z nią chodzi. Postanowiłem zapytać prosto z mostu.
- Podoba Ci się? - Spojrzałem na niego a jego twarz natychmiastowo zrobiła się czerwona.
- Ym... jasne. A komu ona się nie podoba? Jest piękna, miła, troskliwa, opiekuńcza, ma wielkie serce i jest słodka. - Widziałem jak na jego twarzy maluje się rozmarzenie. Wiedziałem to od pierwszego spotkania, że Yv jest spokojna i słodka ale Seth przeginał ciągłym gadaniem o niej. Westchnąłem cicho i weszliśmy do siłowni.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Siedziałam z Ashley i jej mamą w salonie. Byłam najedzona sytym śniadaniem i nie miałam siły wstać z łóżka. W dłoni trzymałam kubek kawy i oglądałam jakiś program na MTV.
Gdy obejrzałam go do końca, ruszyłam do łazienki i wzięłam prysznic. Mokre włosy zawiązałam ręcznikiem i sama owinęłam się drugim większym. Poszłam do pokoju wybierać ubrania. Spojrzałam przez okno a moim oczom ukazało się słoneczne niebo. Zapowiadało się być dzisiaj gorąco. Wybrałam lekką zwiewną sukienkę. Poszłam boso do ogrodu gdzie siedziała Ashley i przygotowywała się do opalania.
- Podobasz się Sethowi. - Powiedziała nagle Ashley i spojrzała na mnie przez okulary które spadły jej na koniec nosa. Byłam zdziwiona tym stwierdzeniem, gdyż nigdy nie spodziewałabym się tego po nim. Oczywiście widziałam, że dla mnie był jakoś inaczej miły niż dla innych dziewczyn, ale nie podejrzewałabym go o to, że się we mnie zakocha.
- Skąd taki wniosek? - Zapytałam kładąc się na leżaku obok i zamykając oczy.
- Pisałam z nim wczoraj w nocy. Nie wie jak Ci to wszystko powiedzieć i w ogóle chciał, żebym Ci tego nie mówiła, ale wiesz, że przed tobą nie mam tajemnic. Poza tym, on chcę zabrać Cię dzisiaj w jakieś miejsce po kinie. Tylko ty i on. - Mówiąc to zmarszczyłam brwi. Setha zawsze traktowałam jak najlepszego kumpla. Mogłam mu się wygadać a on mi. Nigdy nie myślałam o nim jak o chłopaku. Fakt, był atrakcyjny, ale nie w moim typie.
- Jestem w szoku. - Powiedziałam tylko to.
Leżałyśmy tak i rozmawiałyśmy, kiedy mama Ash zawołała nas na obiad po paru godzinach. Usiadłyśmy do stołu a potem przysiadłyśmy do swoich laptopów i zaczęłyśmy przeglądać internet.
- Gotowa? - Zapytała Ash spoglądając na mnie. Musiałyśmy wychodzić już do umówionego kina. Bałam się tego cholernie. Nie wiem czego bardziej. Czy filmu na jaki mnie wyciągną, czy tego, że Seth chce zabrać mnie na ,,randkę"? Byłam strasznie przerażona, najchętniej zostałabym w domu. Obawiałam się tego całego wyjścia, bo czułam, że nic dobrego z tego nie wyjdzie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Chcę zabrać ją na randkę. - Powiedział nagle Seth a ja prawie że wyplułem wodę którą miałem w ustach.
- Że co? - Wydusiłem z siebie spoglądając na niego z szokowaną miną. Poczułem w brzuchu dziwne ukłucie. Owszem, Yv była śliczna, ale żeby miała umawiać się z kimś takim jak on? Nie jej liga. Myślę, że ona zasługuje na kogoś lepszego. Poza tym, dzisiaj to ja miałem w planach zabrać ją po kinie na jakieś lody czy coś by lepiej ją poznać. Cholerny dupek.
- Chcę w końcu powiedzieć jej co do niej czuję. Może ona czuje do mnie to samo? Może coś z tego wyjdzie? - Zaczął nawijać i gdybym mu nie przerwał w odpowiednim momencie chyba by się nie zamknął.
- Chodź, odwiozę Cię do domu. - Powiedziałem wstając z ławki.
Odwiozłem Setha do domu a sam pojechałem do siebie. Musiałem wziąć prysznic i ogarnąć się, a przede wszystkim coś zjeść.
- Zawsze muszę na Ciebie tyle czekać? Z tobą jak z babą. - Powiedziałem do chłopaka, kiedy wsiadał do mojego auta i zacząłem jechać pod kino. Gdy byliśmy na miejscu zauważyłem dziewczyny czekające przy wejściu. Mój wzrok automatycznie wyszukał między nimi Yv, której mina mówiła sama za siebie, że czuje się niekomfortowo i chyba wie, co Seth zamierza zrobić. Nie chciałem do tego dopuścić, postanowiłem po wszystkim, jak najszybciej zagadać do Yv. Byłem ciekawy reakcji Setha kiedy pokrzyżuję mu jego plany. Uśmiechnąłem się sam do siebie i zaproponowałem byśmy weszli już do środka i kupili bilety.
wtorek, 10 czerwca 2014
Rozdział 1
Siedziałam na przystanku autobusowym słuchając muzyki na słuchawkach puszczanej ze swojej komórki. Rozglądałam się za swoim autobusem, który spóźniał się już dziesięć minut. W jednej dłoni trzymałam komórkę a w drugiej swój ulubiony słomiany kapelusz modny w tym sezonie z kokardą po boku. Obok mnie stała moja walizka. Nie była duża. Powiedziałabym nawet, że była mała. Nie zabrałam ze sobą dużo rzeczy. Nie miałam ich aż tyle po tym, jak niedawno robiłam porządki w swojej szafie i pełno ubrań powyrzucałam bo były już za małe albo zniszczone. Poczułam jak kropelki deszczu zaczynają co raz to szybciej spadać z nieba tuż na mnie. Założyłam kapelusz nie chcąc, by deszcz zniszczył moje ciemne włosy które pod wpływem wilgoci zwijały się na wszystkie możliwe strony. Wstałam z ławki i wychyliłam się delikatnie za budkę przystanku. W końcu z oddali wyłaniał się mój autobus. Chwyciłam za rączkę walizki i poszłam parę kroków w przód. Gdy autobus się zatrzymał weszłam pośpiesznie do środka nim rozpadało się na dobre i podeszłam do kierowcy. Poprosiłam o bilet do Holmes Chapel i gdy go otrzymałam ruszyłam na wolne miejsce gdzieś z tyłu autobusu. W pojeździe nie było tłumów. Zaledwie parę osób na oko z siedem. Ale co się dziwić, była godzina ósma rano. Nim doszłam na swoje miejsce autobus ruszył a ja szybko złapałam się oparcia jednego z siedzeń i odczekałam, aż autobus wyrówna prędkość. Usiadłam na wolnym miejscu przy oknie a walizkę umieściłam obok moich kolan. Jadę do ciotki i kuzynki. Co roku tam jeżdżę i praktycznie znam tam wszystkie miejsca jakie są możliwe. Przełączyłam muzykę na jakąś weselszą i wyciągnęłam ze swojej torebki gazetę którą zaczęłam przeglądać.
Z czytania wyrwała mnie moja dzwoniąca komórka, której dzwonek rozbrzmiał w moich słuchawkach przez co podskoczyłam delikatnie.
- Halo? - Odebrałam pośpiesznie nie zauważając nawet kto dzwoni.
- Hej, Yv. O której będziesz u nas? - Powiedziała dziewczyna. Spojrzałam szybko na wyświetlacz. To była moja kuzynka Ashley. Spojrzałam na delikatny zegarek na mojej dłoni. Była godzina 8:23.
- Za jakieś piętnaście minut max, Ash. - Odpowiedziałam jej. Spojrzałam przez okno. Rozpadało się całkowicie, a ja nie miałam ze sobą żadnego parasola. Genialnie, naprawdę. Zaklęłam po cichu ale Ash to usłyszała i zachichotała.
- Okej, czekamy na Ciebie ze śniadaniem. Mama nie może się doczekać. Od wczoraj gadała tylko o tym, że przyjedziesz i że będzie miała w końcu z kim gotować. - Po jej tonie wywnioskowałam, że musiała przewrócić oczami w trakcie mówienia tego zdania. Zaśmiałam się gdy to usłyszałam.
- No cóż, myślałam, że już się do tego przyzwyczaiłaś, że czasami więcej czasu spędzam z nią w kuchni i na zakupach niż z tobą. - Odpowiedziałam jej śmiejąc się dalej. Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę, gdy musiałam kończyć, by spakować gazetę do torebki razem ze słuchawkami i komórką. Gdy to zrobiłam, posiedziałam jeszcze chwilę spoglądając przez okno. W końcu zobaczę swoją grupkę przyjaciół. Nie mogę się doczekać. Zawsze, gdy przyjeżdżałam, spotykaliśmy się tego samego dnia. Nawet gdy padało, była burza, śnieżyca, upał, cokolwiek. Trzymaliśmy się zawsze razem odkąd pamiętam. Na samą myśl o tym wszystkim uśmiechnęłam się delikatnie sama do siebie. Autobus zatrzymał się na znajomym mi przystanku. Sięgnęłam po walizkę i wyszłam z autobusu. Dom Ashley i cioci Alice był jakieś dziesięć minut stąd. Szłam szybkim krokiem by być jak najszybciej w domu, bo nie chciałam tak bardzo zmoknąć.
Gdy doszłam już do znajomego mi domu jednorodzinnego z piętrem, balkonem przy moim pokoju, dużym tarasem i ogrodem pośpiesznie weszłam na werandę i zapukałam w drzwi., które po chwili otworzyła mi ciocia. Była wysoką blondynką z prostymi niezbyt długimi włosami. Miała ponad czterdzieści lat i była siostrą mojego taty. Na jej twarzy zagościł szeroki uśmiech.
- Yvonne! Jak miło Cię widzieć! Strasznie się za Tobą stęskniłyśmy! Wchodź do środka szybko, nie chcę żebyś w pierwsze dni wakacji się rozchorowała. - Powiedziała ciocia robiąc mi miejsce w drzwiach bym przeszła. Postawiłam walizkę na podłodze i przytuliłam ciocię na powitanie. Po chwili na dół zbiegła Ashley. Była szczupła, wysoka, miała blond falowane włosy, niebieskie oczy jak jej mama i była w moim wieku. Miała osiemnaście lat. Podleciała do mnie jak szalona i rzuciła mi się na szyję.
- Ash, udusisz mnie... - Wydusiłam z siebie pod ciężarem Ashley. Mimo tego, że była szczupła, miała w sobie pełno siły.
- Sorry, Yv. Matko! Cholernie się cieszę, że Cię widzę! Mam Ci tyle do powiedzenia! Mam nadzieję, że wybaczysz mi to, że zadzwoniłam już po naszą grupę? - Powiedziała z miną zbitego psiaka. Zaśmiałam się spoglądając na nią uważnie. - Wszyscy się cieszą, że Cię zobaczą! Spotykamy się po obiedzie, czyli jakoś po szesnastej. - Dodała ekscytując się jak małe dziecko. Gdyby mogła, to pewnie z tej radości by odfrunęła.
- Jasne, ale może daj mi chwilę wytchnienia co? Ciociu, lecę do siebie się wypakować i zaraz do Was schodzę, dobrze? - Spojrzałam w jej kierunku a ona tylko skinęła głową z szerokim uśmiechem.
- Jasne, Yv. Ja lecę przygotować coś do jedzenia, bo za pewne jesteś głodna po podróży. - Powiedziała idąc w stronę kuchni. Ja ruszyłam na górę do pokoju zabierając po drodze walizkę. Ashley została na dole. Weszłam do swojego pokoju. Od zawsze tutaj mieszkałam przez wakacje. Pokój był średniej wielkości z czerwonymi ścianami i moimi zdjęciami, które sama robiłam. Uwielbiałam fotografię. Robiłam zdjęcia wszystkiemu co przykuwało moją uwagę. W pokoju było duże dwuosobowe łóżko, szafa, biurko z krzesłem i komoda. Podeszłam do szafy. Otworzyłam ją a zaraz potem otworzyłam walizkę i zaczęłam wypakowywać swoje rzeczy. Gdy skończyłam, przebrałam się w suche ubrania, włosy przeczesałam szczotką a laptopa umieściłam na biurku. Zeszłam na dół i podeszłam do kuchni. Usiadłam przy stole. Zaczęła się rozmowa między nami trzema jak to mi minęła podróż, jak się czuję po zakończeniu roku szkolnego, czy szukam pracy i takie tam. Po skończonym śniadaniu zabrałam się z ciocią za zmywanie naczyń a gdy to skończyłyśmy poszłyśmy do salonu. Ashley włączyła telewizor i co chwile pisała z kimś smsy.
Minęło parę godzin, gdy trzeba było zacząć się szykować do wyjścia z przyjaciółmi. Ashley poszła do swojego pokoju, ja do swojego. Nie wiedziałam w co się ubrać. W końcu zdecydowałam się do założenia krótkich spodenek w kwiatki, tenisówek i koszulki na ramiączkach. Włosy tak jak praktycznie za zwyczaj miałam rozpuszczone. Gdy byłam już gotowa, ruszyłam do kuchni czekając na obiad który gotowała ciocia.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Siedziałem w swoim pokoju na łóżku kiedy zadzwonił do mnie Seth z wiadomością, że wybieramy się dzisiaj na spotkanie z dobrą przyjaciółką, która przyjeżdża praktycznie raz na rok. Nie miałem najmniejszej ochoty dzisiaj ruszać się z domu. Pogoda była przygnębiająca. Po paru namowach przyjaciela w końcu się zgodziłem by wyjść. Spojrzałem przez okno. Rozjaśniało się. Deszczowe chmury znikały a zamiast nich pojawiało się słońce. Spojrzałem na zegarek w komórce. Mam jeszcze godzinę do wyjścia. Ruszyłem w kierunku łazienki. Miałem ochotę wziąć prysznic i tak też zrobiłem. Ubrania wrzuciłem do kosza na brudy i wszedłem pod prysznic odkręcając gorącą wodę. Moje mięśnie rozluźniły się pod jej wpływem. Po paru minutach wyszedłem owijając się ręcznikiem. Moje mokre włosy przyklejały mi się do twarzy. Odgarnąłem je do tyłu i ruszyłem w stronę swojego pokoju. Podszedłem do szafy i wyciągnąłem parę czarnych spodni, białych conversów i luźny t-shirt. Założyłem szybko czyste bokserki i ubrałem się. Gdy byłem gotowy szedłem na dół do kuchni. Czasami przytłaczała mnie ta samotność. Beznadziejnie jest siedzieć wiecznie samemu, nie mogąc się do nikogo odezwać i z kim pogadać. Czasami odczuwałem wrażenie, że niedługo popadnę w obłęd. Podszedłem do lodówki wyciągając jakąś sałatkę. Pośpiesznie ją zjadłem i gdy zobaczyłem, że zostało mało czasu do wyjścia, wyszedłem z domu zamykając za sobą drzwi i wkładając klucze do tylnej kieszeni spodni. Wyciągnąłem komórkę i szybko wystukałem numer Setha. Po paru chwilach chłopak odebrał.
- Hej, Seth. Gotowy? - Zapytałem chłopaka gdy odebrał telefon.
- Jasne. Wpadnij po mnie tak jak się umawialiśmy. - Odpowiedział a ja ruszyłem w stronę swojego czarnego samochodu wyciągając kluczyki z samochodu.
- Dobra, będę za parę minut. - Powiedziałem rozłączając się. Seth był moim jedynym kumplem. Z nikim innym nie umiałem nawiązać normalnego kontaktu. Jedynie z nim mogłem porozmawiać na różne tematy, pochodzić na siłownie, czy pobiegać rano. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem w stronę jego domu. Gdy byłem już na miejscu nacisnąłem klakson by dać znać, że już czekam na niego. Po jakiejś minucie chłopak wyszedł z domu i ruszył w kierunku mojego samochodu. Otworzyłem mu drzwi od strony pasażera, a on szybko wszedł do środka.
- Cześć, stary. - Uścisnęliśmy sobie dłonie i gdy już zapiął pasy, ruszyłem z miejsca.
- To jedziemy do parku? - Zapytałem by upewnić się że jedziemy w dobre miejsce.
- Jasne. Tak jak się umawialiśmy z dziewczynami. - Odpowiedział. Po paru minutach byliśmy w miejscu. Seth co chwile nawijał jak to bardzo cieszy się z przyjazdu dziewczyny. Opowiedział mi o niej. Nawet nie mogłem wyciągnąć od niego jej imienia, bo chyba nawet mnie nie słyszał. Był tak rozgadany. Wyszliśmy z auta i poszliśmy w kierunku dwójki dziewczyn. Jade i Caroline. Jakoś niezbyt przepadałem za ich towarzystwem. Były cholernie rozgadane. Ciągle plotkowały. Nie dało się ich zamknąć za wszelką cenę. Przywitaliśmy się wszyscy i usiedliśmy obok siebie czekając na pozostałe dwie dziewczyny. Ashley i jej kuzynkę.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Yv! Szybko, bo się spóźnimy! - Pośpieszała mnie Ashley.
- Cholera, już idę! - Odpowiedziałam jej zakładając tenisówki. Miałam na sobie krótkie spodenki z wysokim stanem, wiązaną na dole koszulę w kratę i niebieskie tenisówki. Szybko zeszłyśmy na dół. Pożegnałyśmy się z ciocią Alice i wyszłyśmy. Praktycznie biegłyśmy. Gdy byłyśmy już na miejscu Jade razem z Caroline zapiszczały i podleciały do mnie tuląc mnie mocno.
- Yv! Tak się stęskniłyśmy za Tobą! Matko jak dawno Cię nie widziałyśmy! - Jade krzyknęła mi do ucha przez co się skrzywiłam i odsunęłam kawałek.
- Też się cieszę, że Was widzę dziewczyny. - Odpowiedziałam im, za ich plecami zauważyłam dwóch chłopaków. Seth jak zwykle uśmiechnięty i radosny i obok niego chłopak w bujnych lokach którego widzę pierwszy raz w życiu.
- Seth! - Krzyknęłam i wystawiłam ramiona w jego kierunku by móc przytulić go na powitanie. Był dużo wyższy ode mnie i dobrze zbudowany. Dbał o siebie cholernie. Różne diety, ćwiczenia, cokolwiek.
- Yvonne! Tęskniłem za Tobą! W końcu jesteś! - Uśmiechnął się tuląc mnie i podnosząc. Gdy już skończyliśmy się witać, podeszłam do chłopaka w lokach. Spojrzałam na niego uśmiechając się delikatnie. Był wzrostu Setha, umięśniony, przez jego cienką koszulkę widziałam zarys licznych tatuaży. Wydał mi się osobą z którą lepiej nie zadzierać.
- Jestem Yvonne. Znajomi mówią mi Yv. - Uśmiechnęłam się do niego nieśmiało wyciągając w jego stronę swoją dłoń.
- Harry. - Odpowiedział z poważną miną ale widziałam zarys jego delikatnego uśmiechu. Ścisnął delikatnie moją dłoń i zauważyłam że przygląda mi się od stóp do głów. Kiedy wszyscy skończyli się witać usiedliśmy na ławkach i wszyscy zaczęli się pytać o to, jak się trzymałam przez cały ten czas, co się u mnie działo i takie tam. Jedynie Harry siedział cicho i obserwował każdego po kolei. Zastanawiałam się dlaczego często zatrzymuje na dłużej wzrok na mnie, ale postanowiłam się tym nie przejmować. Kątem oka widziałam uśmiech na jego twarzy kiedy zerkał na mnie. Po plecach przechodziły mi ciarki kiedy wlepiał we mnie wzrok.
Subskrybuj:
Posty (Atom)