środa, 11 czerwca 2014

Rozdział 2

Zaczęło się ściemniać kiedy postanowiliśmy przejść się do kawiarni by posiedzieć jeszcze z dwie godziny na jakiejś kawie. Niedaleko parku znajdowała się nasza ulubiona kawiarnia. Nie była droga, ale wszystkie napoje i słodkości były tam przepyszne. Szliśmy rozmawiając i śmiejąc się.
- Słuchaj, Yv, może chciałabyś wyskoczyć jutro z nami do kina? - Zapytała Caroline spoglądając na mnie i czekając na moją reakcję.
- Jasne. A na co konkretnie? - Zgodziłam się. Znając naszą grupę za pewne wybiorą horror albo komedię. Błagałam w duchu o to drugie. Nienawidziłam horrorów. Cholernie się ich bałam. Nigdy nikt nie zmusiłby mnie do oglądania horroru. Nie dałabym się.
- To niespodzianka dla Ciebie. - Odpowiedziała za Caroline Jade. Z reguły uwielbiam niespodzianki, ale w takich sprawach nienawidzę.
- Dzięki wielkie. Ja już znam ten wasz wybór filmów. Zaciągniecie mnie na jakiś horror a potem znowu będę musiała spać z Ashley bo będę się bała. - Na moją twarz wstąpił grymas ale po chwili się zaśmiałam.
- Dokładnie. Pamiętacie jak ostatnio zrobiliśmy jej niespodziankę i nie wiedziała, że będzie oglądać tego typu film? Płakała pół nocy bo nie mogła się uspokoić. - Powiedziała Ashley delikatnie uderzając mnie łokciem w ramię.
- Powiedz to głośniej, Ash, bo inni jeszcze tego nie słyszeli... - Spojrzałam na nią ze złością na twarzy. To miała być nasza tajemnica a ona się wygadała.
- Przepraszam, Yv... Zapomniałam się. - Powiedziała spoglądając na mnie z miną zbitego pieska. Wkurzyłam się nieźle teraz. Nie zamierzałam się odezwać. W tym momencie miałam ochotę wrzucić ją pod auto. Giń suko. Od chwili gdy Ashley wygadała że się popłakałam Seth śmiał się jak wariat razem z Caroline i Jade. Jednak tylko Harry się nie śmiał. Może tylko on mnie rozumiał i mi współczuł? Spojrzałam na niego a on delikatnie się uśmiechnął, jakby przez ten wyraz twarzy chciał mi dodać otuchy. Odwzajemniłam uśmiech.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przysłuchiwałem się całej rozmowie i po części bawiła mnie ta sytuacja z Yv i jej przygodą z horrorem, ale nie dałem po sobie tego poznać. Spojrzała na mnie z delikatnym smutkiem w swoich niebieskich oczach. Zrobiło mi się jej żal, a śmiech Setha doprowadzał mnie do białej gorączki.
- Seth, do cholery, zamkniesz się w końcu? - Warknąłem na niego. Nie dość, że miał głupi śmiech to jeszcze cholernie głośny. Chłopak spojrzał na mnie a ja tylko spojrzałem na niego spod byka. Dokładnie wiedział, że musi trochę przystopować bo zaczyna być irytujący. Po chwili całkowicie spoważniał, a my doszliśmy do kawiarni w centrum miasteczka. Seth otworzył drzwi i przepuścił dziewczyny a oboje sami weszliśmy na końcu. Podeszliśmy do stolika na końcu pomieszczenia pod oknem. Znajdowała się tam kanapa i średni stolik. Idealnie było dla nas miejsc. Jade oczywiście usiadła obok Caroline tak samo jak Ashley i Yvonne a ja z Sethem na przeciwko dziewczyn. Każdy zamówił coś dla siebie. Po chwili zorientowałem się że o czymś zapomniałem.
- Cholera, zapomniałem auta! - Spojrzałem na Setha a ten tylko zaczął się śmiać. - To nie jest kurwa śmieszne. - Rzuciłem mu rozgniewane spojrzenie a wzroki dziewczyn nagle skupiły się na mnie.
- Dobra, pójdę po nie z Tobą. I tak zaraz muszę się zwijać, bo starzy z pracy wracają. A wiecie jacy oni są. - Westchnął tylko i zrobił załamaną minę. Pożegnaliśmy się z dziewczynami szybko i wyszliśmy z kawiarni szybkim krokiem. Gdy doszliśmy na miejsce Seth cały czas gadał o Yv. Coś czułem, że wpadła mu w oko. Była całkiem ładna, miła, opanowana. Nie tak jak te plotkary Jade i Caroline. Spokojna dziewczyna. Szkoda, że nie rozmawialiśmy i nie miałem okazji poznać jej lepiej na dzisiejszym spotkaniu. Odwiozłem Setha do domu i sam wróciłem do swojego.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

- Może też się zmywamy co? - Zaproponowałam. Robiło się już trochę późno, a ja musiałam zdecydowanie odespać poranną pobudkę.
- Spoko. Nie ma co siedzieć na siłę. Widać, Yv, że jesteś zmęczona. - Odpowiedziała Ashley spoglądając na mnie z troską. Teraz się o mnie troszczysz? Spojrzałam na nią. Nadal byłam na nią wściekła. Wstałam i każda zapłaciła za swoje zamówienie. Wyszłyśmy z kawiarni i każdy z nas ruszył w swoją stronę. Umówiłyśmy się na jutro do kina na godzinę 19. Zdecydowanie mam więcej czasu na ogarnięcie się.
Razem z Ashley ruszyłyśmy do domu. Spokoju nie dawała mi osoba Harry'ego. Postanowiłam poruszyć ten temat, by czegoś się o nim dowiedzieć.
- Ash... A z Harrym to od kiedy się znacie? Znaczy, kiedy zaczęliście się kumplować i jak go poznaliście? - Zapytałam spoglądając na nią. Byłam ciekawa odpowiedzi, nie powiem, był interesującą osobą i chciałam go poznać lepiej.
- Jakieś parę miesięcy. Seth poznał go na siłowni. W końcu przyprowadził go do nas na jedno z naszych spotkań i tak się poznaliśmy. - Odpowiedziała uśmiechając się delikatnie. - A czemu pytasz? - Spojrzała na mnie z ciekawością wymalowaną na twarzy.
- Chcę się czegoś dowiedzieć o nim. No wiesz, skoro teraz jest w naszej paczce to warto kogoś lepiej poznać... - Zaczęłam i splotłam ręce na klatce piersiowej a wzrok wbiłam w ziemię. - Jest inny niż my wszyscy. Jest cichy, tajemniczy... - Dodałam a Ashley spojrzała na mnie z poważną miną.
- Jade i Caroline twierdzą, że on jest jak wulkan. Niby spokojny ale nigdy nie wiesz kiedy wybuchnie. - Zaciekawiła mnie ta odpowiedź.
- Twierdzisz, że jest jak Seth? Że też miał problemy z policją za różne bójki i ma problemy z kontrolą emocji? - Zrobiłam głupią minę unosząc jedną brew w górę. Nie chciałam jakoś w to wierzyć, ponieważ Harry nie wyglądał na takiego.
- Wiesz jakimi plotkarami są Caroline i Jade. - Powiedziała Ashley skręcając w naszą ulicę. Dobrze wiedziałam jakie są. Nie raz miałam ochotę wykopać je z naszej paczki. Szczerze mówiąc, nie przepadałam za nimi tak bardzo, ale to przyjaciółki mojej kuzynki, skoro ona się z nimi kumplowała, to po części ja też musiałam. - W naszym towarzystwie jest miły, zabawny, ale nie wiadomo jaki jest gdy jest z Sethem. - Dodała i otworzyła furtkę wchodząc na werandę.
Miejmy nadzieję, że Seth nie sprowadzi go na złą drogę... Szkoda by było chłopaka.
Weszłyśmy do domu i od razu zabrałyśmy się za jedzenie kolacji którą przygotowała ciocia. Gdy zjadłyśmy i Ashley wyszła z łazienki kierując się do swojego pokoju, ja zajęłam jej miejsce w łazience. Piżamę rzuciłam na pralkę i weszłam pod prysznic. Cały czas po głowie chodził mi Harry. Musiałam poznać go lepiej. Chciałam się przekonać jaki jest. Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Obudził mnie mój dzwoniący telefon. Szybko wstałem i sięgnąłem po komórkę.
- Seth, zabiję Cię za tą pobudkę... - Wymamrotałem i podparłem się na swoim łokciu. - Mam nadzieję, że to coś ważnego.
- Chciałem tylko przypomnieć, że za godzinę musimy być na siłowni. - Powiedział chłopak a ja przetarłem dłonią oczy.
- Jasne. Jak mógłbym zapomnieć... - Mruknąłem i rozłączyłem się. Odłożyłem komórkę na stolik i wyszedłem z łóżka kierując się do łazienki.
Po jakiś 40 minutach byłem już pod domem Setha. Jak zwykle musiałem zatrąbić by ten głąb wyszedł. Czasami chłopak mnie załamywał. W końcu zobaczyłem jak wychodzi i niesie swoją torbę którą po chwili rzucił na tylne siedzenie samochodu obok mojej.
- Nareszcie... - Mruknąłem i ruszyłem w stronę siłowni. Nie była ona jakaś idealna. Jedynie małe studio w centrum miasta. Zatrzymałem się na parkingu i wysiadłem z auta zabierając torbę.
- Lecisz z nami dzisiaj do kina? Yv będzie. - Zapytał oczywiście wtrącając w temat Yv. Ciekawiło mnie cholernie o co mu z nią chodzi. Postanowiłem zapytać prosto z mostu.
- Podoba Ci się? - Spojrzałem na niego a jego twarz natychmiastowo zrobiła się czerwona.
- Ym... jasne. A komu ona się nie podoba? Jest piękna, miła, troskliwa, opiekuńcza, ma wielkie serce i jest słodka. - Widziałem jak na jego twarzy maluje się rozmarzenie. Wiedziałem to od pierwszego spotkania, że Yv jest spokojna i słodka ale Seth przeginał ciągłym gadaniem o niej. Westchnąłem cicho i weszliśmy do siłowni.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Siedziałam z Ashley i jej mamą w salonie. Byłam najedzona sytym śniadaniem i nie miałam siły wstać z łóżka. W dłoni trzymałam kubek kawy i oglądałam jakiś program na MTV.
Gdy obejrzałam go do końca, ruszyłam do łazienki i wzięłam prysznic. Mokre włosy zawiązałam ręcznikiem i sama owinęłam się drugim większym. Poszłam do pokoju wybierać ubrania. Spojrzałam przez okno a moim oczom ukazało się słoneczne niebo. Zapowiadało się być dzisiaj gorąco. Wybrałam lekką zwiewną sukienkę. Poszłam boso do ogrodu gdzie siedziała Ashley i przygotowywała się do opalania.
- Podobasz się Sethowi. - Powiedziała nagle Ashley i spojrzała na mnie przez okulary które spadły jej na koniec nosa. Byłam zdziwiona tym stwierdzeniem, gdyż nigdy nie spodziewałabym się tego po nim. Oczywiście widziałam, że dla mnie był jakoś inaczej miły niż dla innych dziewczyn, ale nie podejrzewałabym go o to, że się we mnie zakocha.
- Skąd taki wniosek? - Zapytałam kładąc się na leżaku obok i zamykając oczy.
- Pisałam z nim wczoraj w nocy. Nie wie jak Ci to wszystko powiedzieć i w ogóle chciał, żebym Ci tego nie mówiła, ale wiesz, że przed tobą nie mam tajemnic. Poza tym, on chcę zabrać Cię dzisiaj w jakieś miejsce po kinie. Tylko ty i on. - Mówiąc to zmarszczyłam brwi. Setha zawsze traktowałam jak najlepszego kumpla. Mogłam mu się wygadać a on mi. Nigdy nie myślałam o nim jak o chłopaku. Fakt, był atrakcyjny, ale nie w moim typie.
- Jestem w szoku. - Powiedziałam tylko to.
Leżałyśmy tak i rozmawiałyśmy, kiedy mama Ash zawołała nas na obiad po paru godzinach. Usiadłyśmy do stołu a potem przysiadłyśmy do swoich laptopów i zaczęłyśmy przeglądać internet.

- Gotowa? - Zapytała Ash spoglądając na mnie. Musiałyśmy wychodzić już do umówionego kina. Bałam się tego cholernie. Nie wiem czego bardziej. Czy filmu na jaki mnie wyciągną, czy tego, że Seth chce zabrać mnie na ,,randkę"? Byłam strasznie przerażona, najchętniej zostałabym w domu. Obawiałam się tego całego wyjścia, bo czułam, że nic dobrego z tego nie wyjdzie.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

- Chcę zabrać ją na randkę. - Powiedział nagle Seth a ja prawie że wyplułem wodę którą miałem w ustach.
- Że co? - Wydusiłem z siebie spoglądając na niego z szokowaną miną. Poczułem w brzuchu dziwne ukłucie. Owszem, Yv była śliczna, ale żeby miała umawiać się z kimś takim jak on? Nie jej liga. Myślę, że ona zasługuje na kogoś lepszego. Poza tym, dzisiaj to ja miałem w planach zabrać ją po kinie na jakieś lody czy coś by lepiej ją poznać. Cholerny dupek.
- Chcę w końcu powiedzieć jej co do niej czuję. Może ona czuje do mnie to samo? Może coś z tego wyjdzie? - Zaczął nawijać i gdybym mu nie przerwał w odpowiednim momencie chyba by się nie zamknął.
- Chodź, odwiozę Cię do domu. - Powiedziałem wstając z ławki.
Odwiozłem Setha do domu a sam pojechałem do siebie. Musiałem wziąć prysznic i ogarnąć się, a przede wszystkim coś zjeść.

- Zawsze muszę na Ciebie tyle czekać? Z tobą jak z babą. - Powiedziałem do chłopaka, kiedy wsiadał do mojego auta i zacząłem jechać pod kino. Gdy byliśmy na miejscu zauważyłem dziewczyny czekające przy wejściu. Mój wzrok automatycznie wyszukał między nimi Yv, której mina mówiła sama za siebie, że czuje się niekomfortowo i chyba wie, co Seth zamierza zrobić. Nie chciałem do tego dopuścić, postanowiłem po wszystkim, jak najszybciej zagadać do Yv. Byłem ciekawy reakcji Setha kiedy pokrzyżuję mu jego plany. Uśmiechnąłem się sam do siebie i zaproponowałem byśmy weszli już do środka i kupili bilety.

2 komentarze:

  1. Zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za komentarz u mnie, to wiele dla mnie znaczy :) Twój blog wciąga mnie coraz bardziej, możesz mnie informować? @only_hopexx
    PS na http://ukojenie-fanfiction.blogspot.com/ pojawił się 5 rozdział xx

    OdpowiedzUsuń